Opinie o schroniskach PTSM |
|---|
|
Wysoki standard, niemalże hotelowy, odnawiane w ostatnich latach. Łóżka
parterowe, porządnie wyposażona kuchnia, ciepła woda w ilości dowolnej,
świetlica z telewizorkiem.
Znajduje się mniej więcej w połowie drogi między centrum Kłdzka i stacją
kolejową. Dla bojących się powodzi: na wysokiej skarpie! W sumie najlepsze
chyba schronisko, w jakim dotąd byłam (a w każdym razie najlepiej urządzone).
|
|
Niewielkie, kameralne. Kameralne są zwłaszcza łazienki, których sklepienie
sięga w porywach do (to na szczęście minimum) 180 cm. Ciepła woda -
niekiedy. Niektóre salki przypominają przedziały kolejowe. Mimo wszystko -
sympatyczne ze względu na zielone otoczenie, boisko do siatkówki, miejsce
na ognisko i HUŚTAWKI!!!
|
|
Schronisko prywatne choć jeszcze kilka lat temu był to całoroczny PTSM. Figuruje zresztą wciąż w takiej formie na i tak najlepszej chyba mapie G. Bystrzyckich wydanej przez PPWK. Zeszliśmy tam całkowicie przemoczeni od strony Bieśca. Nie dość że G. Bystrzyckie są i tak uważane za błotniste to jeszcze trafiliśmy tego dnia na ulewę. Gospodyni nie zastaliśmy, gdyż ... siedziała w oddalonym o kilometr wioskowym barze. Na dodatek ludzie w schronisku nie wiedzieli czy są wolne miejsca. Nasza wściekłość nie miała granic kiedy musieliśmy zasuwać jeszcze ten nie planowany kilometr w mokrych butach. Okazało się jednak, że właścicielka to b. miła i towarzyska osoba. Miejsce się znalazło, choć w schronisku przebywała liczna, zorganizowana grupa nauczycieli ze swoimi dziećmi. Za 2-osobowy pokój płaciliśmy 15 zł.(bez pościeli - choć i tak właścicielka daje prześcieradło i poduszkę). Są zbiorówki. Wielką zaletą jest kotłownia dzięki której w całym schronisku roznosi się przyjemne ciepło. Było ta zresztą jedyne miejsce podczas 8-dniowej wędrówki w którym przez noc całkowicie wyschły nam buty. Pokój jadalny bardzo przytulny (stoi tam ciepły piecyk) i ciekawie urządzony. Wrzątek darmo, są trzy prysznice ( tylko dlaczego z jednym wspólnym wejściem i bez zasłon?). Można coś zamówić na gorąco. Miejsce godne polecenia, choć schronisko nastawione jest na grupy, więc nie wiem czy zawsze znajdzie się miejsce dla kogoś kto zejdzie wieczorem ze szlaku.
Ocena - 8 pkt.
|
|
Schronisko jest dobrze usytuowane. Ogólnie sprawia niezle wrazenie. Niestety Pani kierowniczka jest wielką legalistką i zanim przydzieli pokój kaze zapoznac sie z bardzo obszernym regulaminem schronisk. Sam obiekt natomiast jest bardzo zadbany. Jeśli chodzi o informacje praktyczne, to trzeba podac, ze w kuchni obecna jest kuchenka elektryczna. Nie bylo by w tym nic dziwnego gdyby nie fakt tego, ze czajnik z wodą gotuje sie na niej grubo ponad 35 minut! Rekord to ok. 42 min. (!) Jeśli wiec ktoś sie spieszy to musi sie obejśc bez porannej herbaty. Inna osobliwośc to prysznice w lazienkach. Zeby dosiegnąc do pokretel trzeba byc M. Jordanem. Jezeli ktoś ma ponad 2 metry nie bedzie to problem. W sumie jednak warto zaglądnąc (Niekiedy ciekawi ludzie). Nocleg - 7,50 zl. ze znizką (legitymacją PTSM), w sierpniu 1999 r. |
|
Miłe, zadbane i przytulne schronisko do którego można dojść kilkoma szlakami
z Brennej, Szczyrku, Ustronia-Polany, Wisły, lub dojechać PKS-em z Ustronia.
Do dyspozycji bogato wyposażona kuchnia (jest nawet kuchenka mikrofalowa),
duża sala ogólna z telewizorem, prysznice i ciepła woda na okrągło. Bardzo
miła kierowniczka. Dla harcerzy zniżki.
|
|
Nie polecam nikomu. Kierowniczka opryskliwa, nieprzyjemna. Usytuowanie fatalne. Najgorsze schronisko młodzieżowe w jakim kiedykolwiek byłem (a byłem zaiste w niejednym).
Położone na uboczu. Mili turyści mogą liczyć na miłą kierowniczkę (zależność
proporcjonalna). Do dyspozycji kuchnia z jadalnią (w osobnym budynku),
prysznice z ciepłą wodą, świetlica z telewizorem. Teren ogrodzony. W
przygotowaniach jest ośrodek edukacji ekologicznej (m in. ścieżki
dydaktyczne). Dobra baza wypadowa na halę Lipowską, halę Boraczą, halę
Cukierniczą (schr. PTTK), Milówkę. Bardzo dobre na wycieczki szkolne.
|
|
Przez długi czas schronisko młodzieżowe w Zawoi znajdowało się w Zawoi Wilcznej. 1 lipca 2001 zostało nieoczekiwanie przeniesione do Zawoi Wełczy. Zawędrowałem tam z pewnymi trudnościami (stare przyzwyczajenia do Wilcznej) 12 września 2001 r. Obiekt leży nieco na uboczu, nie prowadzi tędy żaden szlak pieszy, jednak ma ulec to zmianie, jeśli jeszcze nie w tym, to w przyszłym roku. Do Wełczy ma iść szlak ze Zawoi Składów. Z kolei z Wełczy zapowiadany jest szlak na Jałowiec. Jeśli chodzi o samo schronisko, to sprawia ono bardzo korzystne wrażenie. Jest ciepła woda (natryski na dole), umywalki i WC na piętrze, kuchnia (czajnik elektryczny), TV, pięknie odremontowane pokoje, schludnie i czysto. 10 metrów od schroniska sklep spożywczy! Jeżeli ktoś czuł się dobrze w Wilcznej, to tu w Wełczy raczej nie powinien czuć się gorzej - szkoda tylko, że natryski są w podziemiach - w Wilcznej wszystko było na jednym poziomie, no, ale tu już chyba wybrzydzam. Podsumowując: warto teraz tylko bardziej rozgłosić o istnieniu tego schroniska wśród turystów, ponieważ jak ja byłem, to "pies z kulawą nogą" nie zaglądnął. Ceny: młodzież akademicka z legitymacją PTSM - 7,20 zł; młodzież akad. bez legitymacji PTSM - 9,50 zł; dorośli z leg. PTSM - 8,30 zł.
Zgadzam się z powyższym, dodam tylko, że schronisko znajduje się na piętrze
szkoły ( więc rano może nas obudzić dzwonek szkolny ;-) ), w kuchni oprócz
standardowego wyposażenia znajduje się także... zmywarka do naczyń. Obsługa
bardzo miła i dbająca o schronisko. Polecam wszystkim.
|
|
Cóż, schronisko jest dosyć drogie jak na kieszeń studencką - 16 zł ze zniżką, w czerwcu 1999 r. Ale czy jest coś tańszego w Zakopanem? Można się zatrzymać, wobec braku alternatyw.
|
|
Obiekt czynny stosunkowo od niedawna (od 1998 r). Sanitariaty łagodnie określając w stanie niezbyt kwitnącym, a dosadniej mówiąc - wręcz skandalicznym (na szczęście ciepła woda jest - po 17.30). Kierownictwo natomiast bardzo miłe. Niekiedy trafić można na interesujących ludzi. 7,50 za nocleg, ze zniżką (legitymacją PTSM) (stan na sierpień 1999). Zajrzeć warto. |
|
Największe schronisko młodzieżowe na świecie! No, w każdym razie w Polsce na pewno. Kolos, gigant. Trzeba tam jechać po to żeby to zobaczyć. (Szkoła budowana prawdopodobnie za czasów Gierkowskich wedle hasła: "1000 szkół na 1000 latkę"). Kierownik mieszka na drugim końcu szkoły. Zanim dojdzie do "recepcji" upływają niemalże godziny. Obiekt jest nieźle usytuowany. Jest ciepła woda, prysznice. Prawie zawsze można spotkać ciekawych ludzi. W nocy należy uważać na komary, grasujące na całego (schronisko leży nad potokiem, więc to raj dla "kąsaczy"). Kierownik przyjmuje nawet na glebę, za symboliczną opłatą. Przesympatyczny człowiek z niego. 4,50 za nocleg, ze zniżką (sierpień 1999). Obiekt godny polecenia.
Byłem tydzień temu (sierpień 2001) w Beskidzie Sądeckim i tam spotkało mnie rozczarowanie,
schronisko PTSM w Łomnicy Zdroju zostało zlikwidowane. |
|
W Krynicy właściwie istnieją dwa schroniska młodzieżowe. Jedno katolickie, a drugie... by tak rzec - zwykłe. O tym drugim kilka słów. Jest znakomicie położone. Naprzeciwko jest sklep spożywczy. Czy można czegoś więcej przed wyruszeniem w dzicz Beskidu Niskiego? Okazuje się, że tak. Jest ciepła woda, prysznice. Dosyć miłe kierownictwo. Niekiedy bywają interesujący ludkowie. Za nocleg 9 zł, w sierpniu 1999 r. Myślę, że warto tam wpaść. |
|
Miejsce godne polecenia, przy szkole podstawowej. Prowadzone jest
przez przemiłą panią, w środku czysto, schludnie, TV. Niedaleko do
centrum, nieopodal też duży supermarket.
|
|
Schronisko stanowi dogodny punkt wypadowy na Magurę Małastowską. Położone jest w samym centrum Uścia, tuż obok cerkwi z 1796 r. W schr. jest ciepła woda i prysznic. Mi się udało akurat trafić na jakiś obóz wędrowny, toteż ze spania były nici. Owa młodzież bowiem balowała do 3 nad ranem. 7,50 za nocleg, ze zniżką (stan na sierpień 1999 r). Można tam zajrzeć, ale trzeba liczyć się z tym, iż trafi się na obóz (schronisko jest chyba nastawione na obozy). |
|
Dogodnie usytuowane. W schronisku jest obszerna stołówka, która służy niekiedy za noclegownię, gdy brak jest miejsc w salach. Ciepłą wodę dają przed 18.00. W samej Krempnej jest kilka atrakcji turystycznych. Między innymi kilka starych chyż, a także cerkiew greckokatolicka z XVIII w (obecnie kościół). 6,80 za nocleg (stan na sierpień 1999 r).
Schronisko w szkole, spanie na materacach na podłodze, ale za to
tanio. Dobrze wyposażona kuchnia, dodatkowe atrakcje w postaci stołu
do ping-ponga. Gdy ja tam byłem (lipiec 2001), to chwilowo nie było
ciepłej wody, ale było to pierwszego dnia funkcjonowania schroniska. Blisko wszędzie, bo i Krempna nie za duża.
Warto.
|
|
Trafiłem tam pewnego sierpniowego dnia poniekąd przypadkiem, gdyż pierwotnie miałem dojść do Dukli. Upał był wtedy potworny a plecak nie należał do lekkich, więc nie dałem rady iść dalej. Ledwo się dowlokłem do schroniska. Spotkałem się z niezwykłą życzliwością kierownika, który okazał się być wspaniałym człowiekiem i prawdziwym przyjacielem turystów. Wody ciepłej nie było, ale niebywała serdeczność gospodarza w pełni rekompensowała wszelkie niedogodności. W żadnym innym schronisku w Polsce nie spotkałem się z tak fantastyczną atmosferą. W Schronisku bywają na ogół jedynie "prawdziwi" turyści. Jest to bezsprzecznie najbardziej sympatyczne schronisko młodzieżowe w Polsce. Warto zapoznać się z "kroniką". Takich miejsc nigdy się nie zapomina!!! Na sierpień 2000 r. nocleg ze zniżką wynosi 7,50. |
|
Bardzo przyjemne miejsce za sprawą sympatycznego i przyjaznego turystom Pana Kierownika. Można u niego zasięgnąć informacji o okolicy (jest przewodnikiem regionalnym) oraz nabyć materiały krajoznawcze. Wszystkich najważniejszych informacji można się też dowiedzieć z gazetek i map rozwieszonych na ścianach w korytarzu i jadalni. W schronisku ciepła woda non stop. Z racji położenia schroniska można się załapać na pokój z widokiem na Rynek... ;-). Schronisko czynne cały rok. Cena (w 2001 r) 12 zł normalny, bez zniżki, 7,50 ulgowy, ze zniżką PTSM. Miejsce godne polecenia.
Gwarno, bo sporo młodzieży wycieczkowej. Ale jest czysto, dobra
kuchnia z jadalnią z TV, łóżka wygodne. Z jednej strony widok z okna
na rynek, z drugiej na Cergową. No i adres dobry.
|
|
Zaszedłem tam w sierpniu 2001 r. z Wysowej, padając na twarz. Okazało się, że schronisko funkcjonuje niejako "na dziko", ponieważ oficjalnie zostało zlikwidowane w czerwcu 2001 r. decyzją Starostwa Powiatowego w Krośnie! Obecnie obiekt nie podlega już pod PTSM. Prowadzony jest przez osobę prywatną. Funkcjonuje tylko dlatego, że pani kierowniczka mieszka w Grabiu (trzy domy przed schroniskiem, idąc od strony Ożennej). Jest ona bardzo serdecznie nastawiona do turystów. Jeśli chodzi o warunki, to wody ciepłej nie ma, ale przynajmniej jest kuchnia w której można sobie coś upichcić. Nieopodal schroniska jest sklep spożywczy i przystanek PKS. W samym Grabiu warto odwiedzić pięknie odrestaurowany cmentarz wojskowy. Cena noclegu: 10 zł (dla wszystkich).
|
|
Dotarłem tam w 4 sierpnia 2001 r. i spędziłem dwie noce, czego nie żałuję. Schronisko funkcjonuje dopiero od dwóch lat a stanowi dogodny punkt wypadowy w Beskid Niski. Można stąd wybrać się na Jaworze lub Chełm. Co do warunków w samym obiekcie, to jest ciepła woda - non stop, kuchnia (czajnik elektryczny), świetlica, obszerne pokoje. Wszędzie czysto i schludnie. Pani kierowniczka bardzo miła. Nocleg po 10,50 - normalnie, 7, 20 z legitymacją PTSM. Miejsce godne polecenia. W samym Grybowie koniecznie należy zajść do muzeum sztuki sakralnej.
|
|
Generalnie rzecz biorąc schronisko położone jest nieco na uboczu, ale warto zajrzeć, gdyż "klimat" jest korzystny i każdy turysta jest mile widziany. Czysto i przyjemnie. Jeśli chodzi o ciepłą wodę, to jest - przed 18.00. Radzę zaznajomić się z piękną kroniką - dobra lektura na wieczór. Za nocleg 6,30 z leg. PTSM (w sierpniu 1999 r).
Schronisko w szkole podstawowej, ale za to pięciogwiazdkowe.
Superlux, czysto, że aż strach, kuchnia wyposażona jak u mamy; mapy,
informatory, ulotki o regionie, TV. Miła kierowniczka. Częste
autobusy do Iwonicza Zdroju, nieopodal szosa do Przmyśla.
Zdecydowanie warto.
|
|
Jest dosyć dogodnie usytuowane, przy drodze do Śnietnicy. Nieopodal znajduje się piękna cerkiew greckokatolicka z 1787 r. którą warto bliżej zapoznać. Jeśli chodzi o samo schronisko, to dotarłem tam ze znajomym, chyba cudem, padając na twarz, w czasie burzy w poniedziałek 7 sierpnia 2000 r. W sumie byliśmy chyba nieoczekiwany gośćmi, no bo kto by się spodziewał, że w taką pogodę ktoś będzie wędrował? W każdym razie gaz był odłączony i dopiero musiał przyjść jakiś spec i nam go podłączył. Najpierw to chyba w ogóle nie było butli. Sala w której przyszło nam nocować to była w istocie sala gimnastyczna. Miało to duży plus, a to z tego powodu, że były drabinki i można było rozwiesić całą bieliznę. Fantastyczne rozwiązanie. Bardzo pozytywne wrażenia wyniosłem z tego schroniska, choć już nie pamiętam czy była ciepła woda. Nocleg po 7,50 ze zniżką (legitymacją PTSM). Obiekt godny polecenia. |
|
Dotarłem tam po całodziennej wędrówce z Banicy z odparzonymi stopami. Kierowniczką schroniska jest szalenie miła pani, która umożliwia pobyt turystom w czasie dnia, bez dodatkowych opłat! Samo wnętrze jest bardzo zadbane. Woda ciepła jest na okrągło. Ciekawostką schroniska są dwie papugi, które przesiadują w klatce na pierwszym piętrze. Nocleg po 7,50 ze zniżką (legitymacją PTSM) - stan na sierpień 2000. |
|
Przyszedłem tam z Puław Górnych, po całodziennej wyrypie. Obiekt leży nieco na uboczu, lecz ogólnie sprawia miłe wrażenie. Wolałbym pominąć milczeniem stan sanitariatów, jednak jeśli już trzeba się wypowiedzieć, to łagodnie określając można powiedzieć, iż nie były one w stanie zbyt kwitnącym. Dosadnie zaś ujmując: były w stanie skandalicznym. Całe szczęście, że natryski były w oddzielnym pomieszczeniu, no i była ciepła woda. Co do kuchni, to jest niemiłosiernie wąska. Nowością w niej w porównaniu z rokiem poprzednim jest garnek do gotowania wody. Kierowniczka zapowiadała remont sanitariatów na przyszły rok. Noclegi po 7,50 ze zniżką, w sierpniu 2000. Sama Komańcza podupada z roku na rok. Marazm, Stagnacja. |
|
Schronisko tylko drugiej kategorii, ale lepsze od wielu obiektów
reprezentujących klasę wyższą. Bardzo czysto, ciepła woda w ilosciach
rozsądnie ograniczonych, ale w praktyce starcza. Mili prowadzący
tolerują pozostawanie w ciągu dnia i nikt nie każe wynosić się o
dziesiątej. Obok schroniska jest trochę miejsca do posiadów i ognisk,
a także boisko do siatkówki. Problemem w Jabłonkach jest brak stałego
sklepu, ale istnieje instytucja sklepiku obwoznego - pojawia się koło
dziewiątej rano, zajeżdża także do schroniska i ma całkiem normalne
ceny. W barze naprzeciwko starsza pani babcinym tonem troszczy się o
niedojadające nastolatki :).
|
|
Leży poza szlakiem, ale warto zajść. Od października 1999 r., schronisko jest czynne przez cały rok. Jest to dogodny punkt wypadowy na Smerek (1222 m). Czysto i schludnie. Woda ciepła na okrągło. Obiekt jest jak najbardziej godny polecenia. Nocleg po 8,10 zł. (ze zniżką) - stan na sierpień 2000 r. |
|
Zawędrowałem tam (wyczerpany) w sierpniu 2001 r. z Dołżycy. Po drodze potwornie błądziłem, ponieważ szlak niebieski był karygodnie oznakowany! Warunki wewnątrz schroniska stanowiły całkowite zaskoczenie. Woda ciepła na okrągło, łazienki niemal lśniące, kuchnia również (w wyposażeniu była nawet oliwa!), lodówka, TV SAT, mapki do nabycia (u kierownika), na ścianie rozkład jazdy PKP. Sale noclegowe bardzo zadbane, wewnątrz są sznurki do wywieszenia bielizny. Obiekt godny polecenia! W sierpniu nie powinno być kłopotu z wolnymi miejscami. Cena noclegu: 8,40 z legitymacją PTSM, a 10,50 bez zniżki. |
|
Dość daleko do dworca i do centrum, ale to chyba najtańszy i bardzo
dobry adres w Sanoku. Czysto, dobrze wyposażona kuchnia z ładną
jadalnią, niedaleko spożywczy. Minusem krzykliwe wycieczki, ale ja
się chyba starzeję i taki temperament przestaje mnie bawić...
|
- AKG "Halny" - SBN - opinie o miejscach - vademecum - |