|
Rajd "Sudety" 2004 |
|---|
|
Góry Bystrzyckie, Góry Orlickie |
Trasa 3-dniowa z Dusznik Zdrój:
Rajd Sudety...było fajnie i wesoło... góry dość dobrze wyasfaltowane więc część odcinków prowadziła szosami...
Trasa 3-dniowa (T3D) odwiedziła sobie Muzeum Papiernictwa w Dusznikach Zdrój... gdzie m.in. można było na żywo zobaczyć, jak się wyrabia papier czerpany... oczywiście ze względu na naglący nas czas i wielką chęć wyruszenia wreszcie w góry - oglądaliśmy tylko fragmencik tego procesu.
Potem zwartą i gotową na wszystko dwunastoosobową grupą, w której znalazło się aż pięć osób będących po raz pierwszy na rajdzie* udaliśmy się do parku zdrojowego w celu skosztowania wody odmładzającej.
Gdy już wszyscy poczuli się młodo, a aleja kasztanowa prowadząca przez park zdrojowy nagle się urwała, pojawiło się to, co króliki lubią najbardziej, czyli pierwsze konkretne podejście pod górę... (tutaj w pięknych okolicznościach i niepowtarzalnych przyrody szliśmy w kierunku pierwszego noclegu).
Po drodze, dotarliśmy do strefy nadgranicznej... z bliska zobaczyliśmy sobie turystyczne przejście graniczne, którego nikt nie pilnował... a następnie zapragnęliśmy zdobyć szczyt w polskiej części Gór Orlickich, czyli Orlica (1084 m n.p.m.).
Wejście było bardzo przyjemne, mimo tego, że dość pokaźnie zaśnieżone. Jednak nie aż tak, jak na poprzednim rajdzie Alkoholowym. Tutaj człowiek się zapadał w śnieg co najwyżej po kolana.
Sam szczyt Orlica niestety znajduje się po czeskiej stronie i wejście jest odgrodzone szlabanem oraz biało-czerwoną taśmą... więc szczytowanie było nieco ograniczone.
Następnie udaliśmy się na zasłużony spoczynek do Zieleńca, w którym to ratrakowano jedną z licznych w tym kurorcie tras narciarskich.
Drugiego dnia, bo niezbyt wczesnej pobudce i skonsumowaniu śniadania rozpoczęliśmy długi marsz w kierunku miejscowości Młoty, mijając po drodze czynny wyciąg narciarski (aż się niektórym osobom serce krajało, gdy narciarze zjeżdżali z góry na dół). Trasa prowadziła takim fajnym wąwozem do torfowiska (rezerwatu przyrody), gdzie w końcu przywitało nas słoneczko. Ścieżka dydaktyczna prowadząca przez rezerwat umożliwiła lepsze przygotowanie się do konkursu krajoznawczego, a okoliczności przyrody, piękne i niepowtarzalne przyczyniły się do lepszego kontemplowania przyrody (ciekawe, kto te bzdury czyta? ;-) Dalsza droga wiodła wzdłuż strumyczków i bagienek... chodzenie po nich na prawdę mogło wciągnąć ;) Za torfowiskiem pojawił się znów śnieg, ale w niewielkich ilościach. W tym dniu żadnego znaczącego szczytu nie zdobyliśmy, za to trasa umożliwiała nawiązywanie bliższych kontaktów oraz prowadzenie ożywionej dyskusji na tematy różne.
W miejscowości Młoty wszystkie 3 trasy (jedna "trójka" i dwie "dwójki") spotkały się zusammen do kupy... po czym uczestnicy rajdu opanowali dom wypoczynkowy, w którym to odbyła się meta.
Ostatniego dnia niedzielnego naszym celem stała się Bystrzyca Kłodzka, która została osiągnięta różnymi trasami... by w końcu o godzinie 15:21 wsiąść do pociągu.... byle jakiego... byle nie do Warszawy ;-)
I tym optymistycznym akcentem dziękuję za uwagę....
Szymon Cieślak
* zgodnie z przedrajdowymi sugestiami starałem się jak najlepiej zająć osobami, które pierwszy raz były na rajdzie.
|
- Inne relacje - Strona główna - Galeria - |